Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przetwory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przetwory. Pokaż wszystkie posty

środa, 27 lutego 2013

Pasta Z Białej Fasoli , Suszonych Pomidorów i Oliwek ♥

Tym razem krótko , treściwie ..i na słono. Ponieważ właśnie zemdliło mnie od słodyczy belgijskiej czekolady z nugatem i orzechami ( ech , brzmi świetnie , smakuje jak... cukier o smaku cukru z dodatkowym cukrem obtoczony w cukrze, polany lukrem, z cukrem trzcinowym "on the side"  )  na kolacje musiałam skomponować coś słonego , tak dla wewnętrznego bilansu ( duszy ! oczywiscie ! Bo jakżeby ciała ;) ) , dla duchowego ying-yang ♥ W ten sposób, po dokładnym przejrzeniu zawartosci mojej spiżarki i szufladek z przyprawami powstała ta Pasta Z Białej Fasoli z Suszonymi Pomidorami, Oliwkami , Tabasco, Papryką i Oregano ♥ Mmmmm połączenie płomienne, ogniste, przywodzi mi na myśl ciepło , letnie poranki , dalekie , ciepłe kraje, Toskanię, "Pod Słońcem Toskanii" ... SŁOWEM : To maksymalna dawka ciepła ( i zdrowia ) na zimne , lutowe dni , kiedy już mamy dość zimy , a jeszcze z tą naszą chłodną koleżanką musimy troszkę się przemęczyć. Z fizyki jestem noga, więc żaden ze mnie naukowiec by skonstruować maszynę do przeniesienia nas w czasie do słonecznych dni ...Ale kucharzyć troszkę już umiem i jeżeli lato nie przyjdzie do Walerii ...to Waleria powie : "Jak nie to nie!"  i wyczaruje to lato sama w zaciszu własnej kuchni. Czyli tak jak umie najlepiej ♥  Ogłaszam koniec cielsko-grzejnych przepisów , wewnętrznie przygotowuję się już powolutku na wiosenne rozkwitanie ! Wiem wiem - dużo za dużo wcześniej ! Ale lepiej zacząć wcześniej i nieść ludziom w środku zimy , cieplutką wiosnę ..niż spóźnić się i gdy przyjdzie pora rozkwitać wciąż straszyć zimowym grymasem !
Wczoraj dostałam od mojej ukochanej , honorowej Godmother cudowny zestawik książek ♥ Tematyka : filozofia / język francuski czyli moje dwa koniki ♥ Wśród nich Kołakowski, tematyczne słowniki i gramatyka francuska , dwa opasłe tomy Gadacza : filozofia XX wieku ♥ Mmmm czuję, ze czekają mnie długie upojne godziny zaczytywania się w tych księgach ...Jedną z nich "Bajki Różne. Opowieści Biblijne. Rozmowy z Diabłem" L.Kołakowskiego zaczęłam już czytać i ...nie tylko zachwyciła mnie ( zupełnie nowa twarz ukochanego Lesia ♥ ! ) to od razu poczułam , że jest to książka , którą będę czytała do snu moim dzieciom...kiedy już będę je miała ( w stosownym czasie ) ♥
Na dzisiaj skończę tym miłym akcentem...idę zrobić ukroić sobie kawałek chlebka na zakwasie i zagłębić się w pierwszych rozdziałach Gadacza : "Filozofia Życia : Nietsche" ♥ Hmmm odkąd uczę się filozofii w samym jego nazwisku było coś tak fascynującego, że studiując myśli Sokratesa , lub dzieła Św. Augustyna , czekałam w głebi filozoficznej duszyczki na moment gdy moja wiedza filozoficzna będzie w stanie poszerzyć się o teorie i poglądy pana Nietsche...Pamiętam taki żarcik filozoficzny ... Studiowaliśmy własnie bardzo ciężki temat , hmm może to był Leibniz.. ? I bardzo długo nam schodziło...I wtedy , dość niegramatycznie, za to zabawnie zauważyłam ,że : "Jak tak dalej pójdzie do nigdy do Nietsche'go ( czyt. fonetycznie /niczego/ ) nie dojdziemy ♥ ! Tak więc są i żarty , o których nie śniło się waszym filozofom ...





Składniki :
-1 puszka białej fasoli
-4 suszone pomidory , pokrojonych na kawałki + 2 łyżki zalewy z tychże pomidorów
-dwie szczypty oregano
-dwie, trzy krople tabasco ( lub ostrego sosu od Chińczyka - tak było w moim przypadku )
-około 5,6 oliwek pokrojonych na kawałki
-jeden ząbek czosnku
-sol, pieprz do smaku


Wszystkie składniki umieszczamy w misie, miksujemy na gładką masę. Doprawiamy według uznania solą i pieprzem , krótko miksujemy. Przechowujemy w lodówce. Doskonale smakuje jako pasta do smarowania chleba, naleśników, pity , tortilli czy jako dip nachos lub krakersów ♥

Voila ! Bon Appetit ♥ !








piątek, 7 grudnia 2012

Prażone Jabłka z Cynamonem i Pomarańczową Nutą



Czujecie już Święta ...? Bo ja tak ! Może to przez spektakl, przygotowywany przez moją klasę ( pod przymusem ; a jeżeli chodzi o dysponowanie aparatem przymusu, moja szkoła może równać się z niejednym państwem totalitarnym ;)  żart oczywiście ale jak wiecie w każdym żarcie jest troszkę prawdy ! ) na 90-lecie szkoły, którym niewiadomych powodów... jest Kolęda?  Ale o tym później ! W każdym razie , ja już czuję ! Czuję... ten zapach piernika, choinkę kującą w palce przy rozkładaniu , "przystań rybną" na wigilijnym stole ( kubeczki smakowe dostały mi się po ukochanej babci i obie stronimy od ryb i od grzybów , więc nasze święta to bardziej post pierogowo-ciastowy ... i wiecie co? Obie z babcią, łakomczuszki, bardzo lubimy takie "posty" ♥ ! ) , czekanie jak dziecko na pierwszą gwiazdkę, prezenty ( te otrzymane ale przede wszystkim te komuś ofiarowane), czas dla rodziny , która na co dzień mieszka połowę polski dolej niż my z mamą  , no i oczywiście ciasta babci ♥ ! A co było wczoraj ? Mikołajki ♥ ! Nie wiem jak u was ( ja dziś miałam na ten temat ostrą polemikę z kolegą, który uważał, że od prezentów jest Gwiazdka i basta ;) ) ale ja mam bardzo dużo miłych wspomnień związanych z Mikołajkami i to nie tylko ze względu na zostawiane  "przez Mikołaja" co roku w bucie drobne prezenty ! Chociaż w tym roku Mikołaj ( czyt.mama ) przyniósł mi szczególnie miłe prezenty : ciepłe, puchate rękawiczki, foremki do pierniczków ( to już inny mikołaj ; bardzo dziękuję ♥ ), "Piękny Umysł" i nowy zapas masła orzechowego ♥  Ale poza tym mam po prostu kilka takich "6 grudnia" z dzieciństwa , które szczególnie zapadły mi w pamięć i nie zgodzę się z nikim kto twierdzi, że to dzień jak każdy inny !
A co do tego spektaklu , o którym zdążyłam już wspomnieć....To wyobraźcie sobie, że moja klasa ze względu na podniosłość okazji, na którą szykujemy spektakl ma próby średnio 2,3 razy w tygodniu po około 3 godziny, i kto jak kto, ale MY kolędy i pastorałki śpiewamy już od 1 września ! To naprawdę cud, że jestem jeszcze w stanie wprowadzić się w świąteczny nastrój ;) Niestety w pracy nad tym spektaklem nie ma prawie nic przyjemnego , nie śpiewamy jakoś wybitnie ( jak ktoś szuka kolejnego Pavarottiego... to nie u nas ;) ), a godziny "kolędowania" zabierają nam czas na naukę, inne zajęcia i relaks z przyjaciółmi w tygodniu ;) Tak więc mamy kolejny powód, żeby odliczać do gwiazdki :D ! Ale są też dobre strony ....Przynajmniej nie będzie "obciachu" na Wigilii , że nie umiem którejś kolędy - znam je wszystkie !

Oooo a pamiętacie moją pracę z geografii społeczno-ekonomicznej , za którą trzymaliście kciuki ? Dziękuję, zdaję się , że podziałały ♥ ! Moja praca została dzisiaj oceniona na 5+ co było kolejnym miłym Mikołajkowym prezentem ( i niech ktoś mi tu teraz powie, że Mikołajki nie są szczególnym dniem w roku ! ) ♥
A z powodu braku czasu, podzielę się z wami dzisiaj moim szybkim i sprawdzonym przepisem na przepyszny dodatek do ...do wszystkiego ♥ Możecie osłodzić nim poranną owsiankę lub kasze manną, zaserwować do naleśników lub gofrów, delektować się zapieczonym z tym przysmakiem crumble, użyć jako nadzienia do rogalików, podać na gorąco do lodów waniliowych (oooooo! To jest dobry pomysł ! ) Słowem przepis na wasz mały słoiczek magicznego musu "Dobrego Humoru" ! Bez zbędnych słów i długich zapowiedzi : Mus jabłkowy z Prażonych z Cynamonem Jabłek z Nutą Pomarańczy ♥ !

Trzymajcie się ciepło ♥ ! Najlepiej z musem ! Bo gdy zimno to taki mus...to mus ♥ !








Składniki ( na mniej więcej jeden słoiczek ) :
-2 duże, obrane i pokrojone na kawałki jabłka-około 2 , 3 dużych łyżek cynamonu ( pamiętajcie żeby próbować musu podczas gotowania, ilość cynamonu zależy od waszych upodobań ! Ja jestem bezwzględnym cynamonofilem ♥ )
-sok z 1,5 cytryny
-około 2 kopiastych łyżeczek białego cukru ( u mnie dwie wystarczyły ale to zależy od waszych upodobań i oczywiście od tego, jak słodkie są wasze jabłka - więc pamiętajcie, żeby PRÓBOWAĆ MUSU )
-jedna łyżeczka olejku pomarańczowego
-(opcjonalnie ) dwie łyżki skórki pomarańczowej


Obrona i pokrojone jabłka umieszczamy w garnuszku, wlewamy sok z cytryny, posypujemy jabłka cynamonem i mieszamy. Gotujemy pod przykryciem ( ale pozostawiając małą szczelinkę na upływa powietrza ) od czasu do czasu mieszając, aż jabłka rozmiękną i otrzymamy gładki brązowiutki mus bez kawałków owoców ( chyba, ze ktoś lubi, ja bardzo lubię i zostawiam kilka większych kawałków jabłek ). Na koniec ( cały czas gotując ) dodajemy do musu cukier, łyżeczkę olejku pomarańczowego i opcjonalnie skórkę pomarańczową. Mieszamy. Jeszcze gorący przekładamy do słoiczka , zakręcamy wieczko i odwracamy do góry nogami. Jeżeli chodzi o przechowywanie , ja przestudzony mus przechowuje w lodówce.  Mus gotowy ! Niech pysznie wam służy i osładza zimowe mrozy ♥







Voila ! Bon Appetit ♥ !




poniedziałek, 19 listopada 2012

Domowa "Nutella" w wersji Almond czyli Krem Migdałowy z Białą Czekoladą ♥

Praca praca praca ...A chciałabym już święta święta święta ! A przynajmniej chwilkę wolnego, tak żeby móc popiec , poczytać Kołakowskiego , złapać oddech. Tak więc przepraszam bardzo, że dawno mnie nie było ale cóż...przy obecnym nawale pracy przy piekarniku ( nie licząc pieczonych owsianek nowej śniadaniowej miłości mojego życia...a przynajmniej poranków ♥  !  ) również dawno mnie nie było, wiec nie miała żadnych pyszności, którymi mogłabym się z wami podzielić !
No ale , że tak długo być nie mogło to w niedzielę o 22.00 wracając ze spektaklu tanecznego mojej formacji tanecznej , w pełnym makijażu i zziajana po tańczeniu postanowiłam : "O nie ! Jeżeli zaraz nie ukręcę kremu migdałowo-czekoladowego na jutrzejsze śniadanie to Kierkegaard nie napisał "Albo-albo" ! " Cóż, ciężko przeczyć, że ów pozycję Kierkegaard bez wątpienia  ( tu pewności dostarcza 1. podstawowa wiedza z zakresu filozofii 2. źródła internetowe, książkowe i wszelakie ) napisał ... Słowo się rzekło i , słysząc jak Kierkegaard przewraca się w grobie na wieść o tym, że jego twórczość została użyta jako motor sprawczy do tak frywolnej czynności jak robienie kremu, o 22.30 zabrałam się za prażenie migdałów ! W 15 minut krem był gotowy do natychmiastowej ( prosto z blendera ) degustacji i powiem wam, że .... Powiem wam, że efektów tego nocnego kucharzenia nie powstydziłby się sam Kierkegaad ! Sam stary  poczciwiec Kierkegaard zresztą wpada wieczorkiem jak sam powiedział "na kremo-zofowanie" czyli wspólne filozofowanie połączone z objadaniem się ( wyraźnie to zaakcentował ) kremem prosto ze słoiczka i to jedną łyżeczką ( zrozum tych filozofów ! Ich dzieła to jedno, ale ich upodobania kulinarne ...nie o tym, już nie śniło się naszym filozofom ;)  )! 










Aaaaa chyba jeszcze zapomniałam zaznaczyć, że mamy nowego... lokatora ! W czwartek wieczorem  zjawił się prawdziwy "Typ spod Czarnej Gwiazdy" , lubi chować się w szafach , wypija niebotyczne ilości mleka i  kłaść się swojej pańci ( tak , ta farciara to ja ) na twarzy. Czyżby wujek z wizytą ? Nie ! Wujaszek na Stałe ♥ Wita się z wami szarymi oczkami ...Wujaszek Wania ♥ 




P.S. A do koshki ... Jako że ma prawdziwie rosyjskie korzenie, przynajmniej z imienia, mówimy tylko po rosyjsku ! Więc jeżeli kiedykolwiek zwabi Was do mojego domu zapach ciasta i zechcecie uciąć sobie "pomruczankę" z  дядя Ваня ...bardzo proszę : tylko nie po polsku  !!! Da ♥ ? 











Składniki :
-90 g prażonych migdałów ( mnie , przyznam się,  o 22.00 blanszować się nie chciało , a  "gotowcami" nie dysponowałam więc moje zmiksowałam ze skórką - w smaku jest ok, są niewyczuwalne ale z pewnością krem wyszedł by biały gdyby nie moje lenistwo ;) )
-90 g dobrej jakości ( uwaga ! przy białych czekoladach to BARDZO ważne ) Białej czekolady
-3/4 puszki skondensowanego mleka słodzonego 


Migdały prażymy w piekarniku nagrzanym do temperatury 200 C uważając aby się nie spaliły. Prażymy "na czuja" tzn. aż mocno się przyrumienia a po kuchni zacznie rozchodzić się wyborny zapach prażonych migdałów - nie da się tego przeoczyć !  Uprażone migdały przekładamy do food processora i mielimy około 8 - 10 minut aż do uzyskania masła migdałowego ( migdały najpierw zostaną przemielone na "mączkę" stopniowo będę przeistaczały się w gęsty krem ) . W międzyczasie, rozpuszczamy czekoladę w kąpieli wodnej. Do rozpuszczonej czekolady dodajemy mleko skondensowane i , cały czas trzymając nad gorąca parą , mieszamy do połączenia się obu mas. Do masła migdałowego dodajemy czekoladę z mlekiem skondensowanym i miksujemy krótko do otrzymania jednolitej, gęstej masy. Krem doskonale przechowuje się w zamkniętym słoiczku w temperaturze pokojowej.










Voila ! Bon Appetit ♥ !      








sobota, 15 września 2012

Domowa Nutella ♥

Nie ... zaraz - pomyliłam się. To nie nutella - to coś o niebo , o całe Pola Elizejskie lepszego ! Prawdziwa nutella w porównaniu do tej cuuudownej, lśniącej, gęstej , brązowej masy jest... za mało orzechowa, za bardzo czuć w niej mleko w proszku, jest zbyt zamulasta... nie dość słodka i jak na smarowidło dla dzieci dość chemiczna. Za to wyprodukowany przeze mnie z przepisu Dorotus Krem Orzechowo Czekoladowy jest gęsty, lśniący, cudownie orzechowy, idealnie słodki, prosty w wykonaniu ( przy czym dom wypełnia s mieszanka zapachu prażonych w piekarniku orzechów laskowych i gotującego się na małym gazie słodkiego skondensowanego mleczka z czekoladą i miodem ♥ ) ...dla mnie jedyny i od tej chwili niezastąpiony ! I co z tego, że robiąc go dwa razy skaleczyłam sobie dłonie ( bo gdy w instrukcji nowego , urodzinowego food processor'a mamy napisane "UWAGA: ostrza malaksera są bardzo ostre" ...to jej autorzy zapewne MAJĄ na myśli , że ostrza malaksera SĄ bardzo ostre ... )...Ale wiecie co ? Było warto bo za taki krem to do tych skaleczeń mogę dorzucić jeszcze kilka palców..a niech będzie - nawet całą rękę !  Zapewniam was , że jeżeli raz spróbujecie - już nigdy nie sięgniecie po żaden kupny odpowiednik ! Tak więc wszystkim firmą produkującym czekoladowe kremy mówimy "Dziękujemy, dziękujemy...proszę nie dzwonić - odezwiemy się..." ♥ !








Składniki :
-100 g orzechów laskowych
-100 g ( tabliczka ) gorzkiej czekolady ( koniecznie dobrej jakości )
-ponad 3/4 ( powiedzmy 4/5 ) puszki mleka skondensowanego słodzonego
-2 kopiaste łyżki miodu


Orzechy prażymy w piekarniku w temperaturze 200 C aż ich skórka zacznie ulegać złuszczaniu. Uważamy przy tym bo łatwo je przypalić. Następnie wyjmujemy je z piekarnika i zawijamy w ręcznik kuchenny i pocieramy w dłoniach w celu usunięcia łuszczącej się skórki ( według autorki przepisu , zmielona skórka nadałaby kremowi gorzkiego posmaku ). Pozbawione skórki orzechy umieszczamy w malakserze i przez około 8 minut miksujemy aż do uzyskania oleistej masy przypominającej rzadkie masła orzechowe. Zostawiamy. Skondensowane mleko, połamaną czekoladę i miód umieszczamy w garnuszku i gotujemy na małym ogniu, mieszając aż do całkowitego rozpuszczenia i połączenia się składników masy. Jeszcze ciepłą masę przelewamy do malaksera ( wlewamy ją do naszej masy orzechowej ) i miksujemy przez ok 2 minuty. Gotowy krem przekładamy do słoiczków.









Voila ! Bon Appetit ♥ !





niedziela, 26 sierpnia 2012

Domowy Lemon Curd ♥

Hmmm co zrobić gdy mój urodzinowy wypiek niespodzianka ( na który wkrótce ukaże się przepis ) niczym więzienna kula ( ale w dużo słodszy sposób; nie pogardziłabym taką "kulą" ;-) ) przykuł mnie do kuchni na dobre godzinkę oczekiwania ? A czemu by nie spróbować zrobić domowego Lemon Curd , słodkiego cytrynowego kremu, który w sklepie jest dość drogi i jak dla mnie zdecydowanie zbyt przesłodzony i przearomtyzowany ? Cytryny są ? Są ! Jajka są ? Są ! Cukier jest ...? Jest ! Lemon Curd ...jest ? ... Hahahha , cóż... BĘDZIE :D w 15 minut ♥  !!! 

P.S. Przepis naprawdę polecam - jest banalnie prosty i szybciutki ...i oczywiście zaczerpnięty z  bloga Moje Wypieki ;) 

P.P.S. Przepraszam za mylącą etykietkę na słoiczku aleswój Lemon Curd przechowuję w słoiczku po musie malinowym z M&S ... no taki był ładny, żal było obdzierać ;) 



\

Składniki :

-3 cytryny 

-2 jajka

-2 żółtka

-1 łyżeczka oleju słonecznikowego

-skórka otarta z jednej cytryny ( cytrynę trzeba wcześniej wyparzyć !!! Nie po to robimy domowy Lemon Curd żeby znalazła się w nim chemia z "pryskanej" skórki ;-) )

- 200 g białego cukru 

-2 jajka

-1 kopiasta łyżka mąki ziemniaczanej

Do miseczki wyciskamy sok z trzech cytryn. Następnie przelewamy go przez sitko do garnuszka ( pozbywamy się w ten sposób pestek ) i dodajemy skórkę z jednej cytryny, jajka, żółtka, cukier i mąkę ziemniaczaną czyli prawie wszystkie składniki ( z wyjątkiem oleju ). Mieszamy delikatnie przy użyciu ubijaczki ( mieszamy, nie ubijamy !!! ), gotujemy na małym ogniu cały czas mieszając. Doprowadzamy masę do zagotowania tak aby zgęstniałą. Gęstą masę gotujemy krótko przez dwie minuty, cały czas mieszając, po czym zdejmujemy ją z gazu, i jeżeli wydaję się zbyt gęsta lub/ i jeżeli ma grudki miksujemy ją mikserem na gładką masę. Do gładkiej zmiksowanej masy dodajemy łyżeczkę oleju i mieszamy do połączenia się składników. Ponownie stawiamy garnuszek z masą na gazie i gotujemy, mieszając , przez dwie minuty. Przekładamy do słoiczka , czekamy aż troszkę przestygnie. Lemon Curd przechowujemy do tygodnia czasu w lodówce.









Voila ! Bon Appetit ♥ !




czwartek, 12 lipca 2012

Konfitury truskawkowe "a la Isabelle" ♥

Dzisiejszy przepis w opozycji do wczorajszego Pana Pieroga bardzo delikatny i ...sentymentalny :-) Uwaga, uwaga obiecywany przy okazji Bułeczek Migdałowych przepis na pyszną konfiturę truskawkową "a la Isabelle" ♥ ! Ale, ale ! Kim jest tajemnicza "Isabelle" , której konfitura zawdzięcza swoją nazwę ??? Cóż ... z recepturą związana jest historia :-) Kilka lat temu , w pewien ciepły letni wieczór ( jeden z tych gdy zdaje się , że nic ciekawego ani przynajmniej "smacznego" już się nie wydarzy ;-) ) do naszego spokojnego , wówczas jeszcze mało gastronomicznego domu wparowała niczym zabójcze tornado najlepsza przyjaciółka mojej mamy, Iza. Jednak zamiast huraganowych szkód przyniosła ze sobą olbrzymi wór najsłodszych i najbardziej soczystych truskawek jakie dane mi było jeść i obwieściła .... że robi u nas konfitury ! Było to dla mnie objawieniem ... W moim domu konfitur się nie robiło i wciąż zazwyczaj się nie robi..."Konfitury ...? Ale jak to...? Dlaczego ...? " jednak już w kilka godzin później konfitury wesoło gęstniały w garnuszku, a następnego dnia kilka odwróconych do góry nogami słoiczków debiutowało na parapetach naszego domu ;-) 




Składniki :

-truskawki....bardzo słodkie mają być ...

Tutaj właśnie rozczaruję oczekiwania każdego kto miał nadzieję doszukać się w przepisie tajemnego składnika ...lub przynajmniej skomplikowanego "myku" w produkcji przetworu... Jedynym składnikiem Konfitury Truskawkowej "a la Isabelle" były i pozostaną słodkie , soczyste , polskie truskawki ♥ 

Umyte, bez ogonków i pokrojone gotować na gazie aż zgęstnieją. Jeżeli podczas gotowania wydadzą się za mało słodkie można dosładzać powoli białym cukrem ale według Isabelle nie powinno tak być ;-) 












Bienvenue a Durszlak ♥

Durszlak.pl