środa, 30 stycznia 2013

Marcepanowo Morelowe Biscotti z Migdałami ♥

Ferie ♥ ! Cudowny czas odpoczynku od szkoły , stresu i klasówek. Dla mnie oznacza czas , pełnego skupienia na swoich potrzebach ...Czyli mianowicie : dwa tygodnie z filozofią, spotykając się z przyjaciółmi , doświadczając wielu pysznych doznań smakowych ( w końcu Tłusty Czwartek za pasem , a poza tym karnawał hula w najlepsze ) , tańcząc, a kiedy pogoda sprzeciwia się młodzieńczej mocy działania ,  leżąc pod ciepłym kocem , czytając książkę, lub oglądając dobry film. Najlepiej z gorącym kubeczkiem mleka z cynamonem i miodem i ... i dzisiejszym Biscotti Marcepanowo Morelowym z Migdałami ! Biscotti NAJLEPSZE JAKIE DO TEJ PORY JADŁAM ! Naprawdę,  nie kłamię - jak to mówiła cudowna Audrey Hepburn w "Śniadaniu u Tiffany'ego"  : "Cross my heart and kiss my elbow." ♥ ! Ale o biscotti później...
Ostatnio "przewartościowywuję" mój światopogląd : inne rzeczy stają się ważne, to co do  niedawna sprawiało największą radość zaczyna wydawać się frywolne i  mało ważne. Wydaje mi się, że ludzie za dużą wagę przywiązują do masy "dupereli" , ktore mają rzekomo zadecydować o ich szczęściu. Jest to konflikt najzupełniej tragiczny , gdyż gdy nie dostaną tego o czego magicznej "szczęścio-twórczej" mocy byli przekonani, czują się podwójnie źle. PRIMO : nie dostali czego chcieli, SECUNDO : poczuli się przegrani, niezdolni by zdobyć w życiu właśnie to coś co miało ich uczynić "szczęśliwszymi". Natomiast, gdy udaje się osiągnać wyznaczony przez siebie cel, która miał nas wprowadzić w "strefę" szczęścia, które trwa i nie ustaje , a nic nas nie kosztuje...okazuje się, że to nie to , że nie są szczęśliwsi , że jest dokładnie tak jak było, że dalej nękają ich te same problemy i smutki. A na dodatek w tym nieustannym pościgu za własnym "szczęściem" gubią siebie i nie zauważają drugiego człowieka. A gdzie radość z chwili, radość z uszcześlienia drugiej osoby, gdzie cień uśmiechu na myśl o tym, że choć  nie jest idealnie to mamy przynajmniej jedną osobę, która przytuli nas i pocieszy gdy będzie źle, nie pozwalając nam odebrać sobie resztki zadowolenia z życia. Życie jest jak obraz albo symfonia : w jednej barwie , w jednym dźwięku ( nawet najczystszym i najpiękniejszym ) nie ma głębi, nie ma szczęścia,  nie ma życia. Najwspanialsze obrazy powstają latami i buduje je wiele barw ♥ To taka refleksja, o własnym życiu i co z nim w sumie ma być,. Naszła mnie gdy spokojnie pod kocem chrupałam Biscotti i dlatego uznałam za stosowne podzielić się nią z Wami przy okazji tego wpisu ! Mam nadzieje, że nikt mi nie ma jej za złe !
A Biscotti - cudo ! Dla początkujących : biscotti to słodkie , włoskie ciasteczka, delikatnie przypominające nasze sucharki ale dużo lepsze i bogatsze w smak. Pieczone dwa razy , o czym dowiecie się więcej z przepisu ♥  Bardzo chrupiące , delikatnie słodkie, w sumie cała słodycz pochodzi od moreli i marcepanu. Mocno migdałowe ! Najlepsze z kubkiem gorącego mleka lub herbatą , ale dobrze poczuje się też w towarzystwie kawy lub kieliszka dobrego wina ♥

P.S. Przepis podstawowy na Biscotti wzięłam z tej strony, którą jak zawsze BARDZO POLECAM ! 



Składniki :
-1 jajko
-90 g białego drobnego cukru
-1 szklanka maki
- około 3/4 szklanki opłukanych i posiekanych suszonych moreli
-około dwóch garści podprażonych płatków migdałów
-1 łyżeczka olejku migdałowego
- kawałek czystej masy marcepanowej ( po prostu marcepanu ) podzielony na kilkanaście małych kawałków






Jajko ubijamy z cukrem przy użyciu miksera. Następnie dodajemy olejek migdałowy. ponownie ubijamy. Dodajemy mąkę, morele , migdali i marcepan i łączymy składniki w jedną masę przy użyciu silikonowej szpatułki. Wyrabiamy ciasto i formujemy z niego bochenek. "Bochenek ciasta w całości kładziemy na wyłożonej papierem do pieczenia i wysypanej mąką blaszce i pieczemy w temperaturze 175 stopni C przez około 25 minut. Po tym czasie wyjmujemy "bochenek" z piekarnika, studzimy go ( nie wyłączamy piekarnika !!! ) , następnie przy pomocy noża z ząbkami kroimy go na dość szerokie podłużne kawałki, które układamy na blaszce i pieczemy przez około 15 minut lub dłużej, aż upieką się dokładnie i stwardnieją. Pamiętajmy, że w połowie drugiego pieczenia biscotti musimy wyjąć i obrócić na drugą stronę, gdyż drugi raz pieczemy raz jedną , raz drugą wewnętrzną część ukrojonego kawałka biscotti. Wyjmujemy studzimy. Przechowujemy w szklanym słoiku przez dluuugi czas! Ale uprzedzam, że "schodzą" bardzo szybko ♥






Voila ! Bon Appetit ♥ ! 



niedziela, 20 stycznia 2013

Mężczyźni wolą Blondynki ♥

Ostatnie weekend upływają mi pod hasłem „Dolce Far Niente” : dosłownie opływają mi w słodkie nieróbstwo :D Jednak z uwagi na to, że w tygodniu jestem tytanem pracy czuję się słodko rozgrzeszona ! Zresztą czy o to chodzi by musieć „rozgrzeszać: każde swoje „nic-mi'-się-nie -chcenie” „lenistwo” , ochotę na słodycze ? Przecież świat bez takich „grzeszków" byłby nudny i nieciekawy a oddawanie się przyjemności z poczuciem winy mija się zupełnie z celem ! Zeszłą sobotę wspominam szczególnie miło : poranna filozofia i to jeszcze mój ukochany temat : epistemologia ♥ Później cudowne kilka godzin z „Matką Chrzestną” ( nie będę tłumaczyć , nader osobiste ♥ ) i z matką prawdziwą pełno-etatową ! Jak zwykle obalamy mity , że z mamą nie można spędzić kilku godzin równie miło jak z przyjaciółmi . Tak więc sobota upłynęła nam w towarzyskim duchu w indyjskiej knajpce za co bardzo dziękujemy...PO PROSTU ŻYCIU : Namaste ♥ ! Nie pamiętam co robiłam zeszłej niedzieli ale na pewno nic produktywnego ...i jest mi z Tym dobrze ! Wczoraj natomiast, mój Teatr Tańca brał udział w konkursie tanecznym...który okazał się niestety dość dużym rozczarowaniem … Jednak czego nie naprawi „odrobina” popołudniowego szaleństwa na zimowych wyprzedażach ? Dzisiaj natomiast, nauka francuskiego , czyli sama przyjemność ! A ponieważ obudziłam się dość wcześnie jak na leniwą postanowiłam skorzystać z moich maksymalnych porannych zasobów energii i upiec ciasto na niedzielę ♥
Blondie ♥! Zapewne dobrze Wam znane – bliźniacza siostra "blondynka" gliniastego, ciężkiego Brownie, w której słodka i delikatna, biała czekolada zastąpiła tę gorzką. Z dodatkiem cynamonu i prażonych migdałów to idealnie rozpustny niedzielny deser i duuuża dawka cukru do dalszej nauki ! Robi się je szybciutko ( ciasto piekłam jeszcze przed śniadaniem , a musicie wiedzieć , że ja nie cierpię zwlekać z tym porannym posiłkiem – to chyba wystarczający dowód na to, że pieczenie zajmuje zaledwie kilka chwil ♥ ) . Przepis szczególnie wart uwagi, ze względu na to, że większość przepisów „Blondie” , zakłada dodanie mniejszej ilości białej czekolady niż ciemnej do „Brownie” przez co ciasto, nie ma tej typowej ciężkiej, gliniastej konsystencji ! Z tego powodu długo odkładam upieczenie tego smakołyku , aż w końcu wczoraj wpadł mi w oko ten przepis ( ciekawa strona - polecam ! ) .200 g czekolady mmmmm i wszystko jasne ♥ Szczególnie zainteresowany dzisiejszym ciastem był mój kotek Wujaszek Wania ( Oj Wujaszku Wujaszku, zostałeś przyłapany i teraz Twoje łakomstwo zobaczy połowa blogosfery kulinarnej... ). Ale cóż ciężko mu się dziwić , w końcu to prawdziwy facet ! A plotka głosi , że mężczyźni wolą Blondynki … ♥  





Składniki :
-200 g białej czekolady ( 150 + 50 )
-2 jajka
-100 g masła
-szklanka mąki
-pół szklanki brązowego cukru
-pół szklanki podprażonych i poszatkowanych migdałów
-łyżka cynamonu
-2 łyżki wody 

Jajka ubijamy z cukrem na puszysta masę. 150 gram czekolady rozpuszczamy w kąpieli wodnej razem z masłem, mieszając od czasu do czasu, do połączenia się składników. Czekoladę przelewamy do masy jajecznej i miksujemy na wolnych obrotach miksera. Następnie dodajemy mąkę i znów delikatnie miksujemy. Z masy odejmujemy około 2 łyżek i zostawiamy w miseczce. Do masy dodajemy migdały i poszatkowaną resztę ( 50 gram ) czekolady. Masę przelewamy do formy wyłożonej papierem do pieczenia. Zostawione na boku dwie łyżki masy łączymy z cynamonem i dwiema łyżkami wody i polewamy nią umieszczone w foremce ciasto robiąc na powierzchni Blondie cynamonowe "esy-floresy". Ciasto pieczemy w piekarniku nagrzanym do temperatury 180 C przez 25 minut. Nie sprawdzamy suchym patyczkiem. Ciasto nie będzie suche - brzegi i środek z wierzchu powinny być upieczone, ale ciasto musi być wilgotne, nie można go przepiec i wysuszyć ! Studzimy na kratce , chłodzimy kilka godzin w lodówce. 







Voila ! Bon Appetit ♥ !  






niedziela, 6 stycznia 2013

Za ten Sernik Oddaj Duszę ♥

"Za ten Sernik oddaj duszę ..." ♥ Dokładnie tak, nie ma lepszego sernika na świecie, a przynajmniej ja lepszego jeszcze nie upiekłam i nie jadłam ♥ James Joyce napisał : "Bóg stworzył jedzenie ,a diabeł kucharzy." ...i wiecie, że to prawda, sama prawda i tylko prawda ? Diabelskie moce stworzył kucharzy na swoje usługi, właśnie po to , aby Ci piekli im takie ...nie nie niebiańskie a właśnie SZATAŃSKO DOBRE serniki ♥
A jak to się stało, że go upiekłam ? Hmmm gdzieś tak pomiędzy wertowaniem notatek o wojnach punickich a szukaniem w internecie informacji o potopie szwedzkim zaświtał mi pomysł, ze za te historyczne męki ślęczenia całą sobotę nad książkami należy mi się nagroda ! A cóż może być dla mnie lepszą nagrodą niż możliwość upieczenie, w to chłodne, zimowe popołudnie, puszystego, przywodzącego na myśl smak lata sernika ♥ ? No ja też doszłam do wniosku , że chyba nic ♥ ! Pierwszy raz nie korzystałam z żadnego przepisu czyli ...witaj Wielka Improwizacjo Cukiernicza ! I jeżeli pieczesz takie serniki to zostań ze mną na dłużej ♥ ! Ponieważ wciąż jestem w toku przygotowań do testu , zakończę już moją "Odę do Sernika" , krótka jego charakterystyką. Ale możecie być pewnie, że rozwinę tego posta tak szybko jak tylko znajdę wolną chwilę ♥ !
Puszysty Sernik Kokosowy zapieczony z Soczystymi Truskawkami na kruchym Ciasteczkowym Spodzie...udekorowany Rozpustnym Kajmakiem...chyba przyznacie mi rację , że "Za ten Sernik Oddaj Duszę" było zdecydowanie krótszym i bardziej sugestywnym tytułem ♥  Nic więcej nie piszę, nazwa mówi sama ze siebie, po prostu nie wahajcie się i pozwólcie sobie na odrobinkę dolce vita zapieczonego z truskawkami i przyozdobionego karmelem ♥ Nie bójcie się korzystać z życia ! ♥ A wracając do szatańskiego nastroju jaki wprowadziłam na początku posta : CO JAK CO, ALE TEN SERNIK WART JEST GRZECHU ♥  

P.S. A wszystkim frankofilowym ( takim jak ja ♥ ) , życzę dziś : papierowej korony, pysznego Le Galette des Rois, dużo szczęścia , znalezienie małej figurki w królewskim, migdałowym cieście czyli po prostu : JOYEUX L'EPIPHANIE ♥ !     











Składniki na spód :
-180 g pokruszonych herbatników
-ok 150 g rozpuszczonego masła

 Składniki na masę serową:
-700 g twarogu sernikowego
-4 jajka
-250 g drobnego białego cukru do wypieków
-szklanka wiórków kokosowych
-1 łyżeczka olejku waniliowego
-2 łyżki mąki ziemniaczanej





Dodatkowo ♥ :

-1 puszka masy krówkowej a.k.a. KAJMAK ♥
-szklanka mrożonych truskawek ( po wyjęciu z lodówki truskawki opłukujemy pod letnia wodą i kroimy na plasterki )









Ciasteczka kruszymy na pył , dodajemy do nich stopione w garnuszku masło. Mieszamy aż ciasteczka dokładnie wchłoną masło. Przesypujemy do tortownicy , wgniatamy ciasteczka w dno blaszki tworząc spód sernika. Teraz masa serowa. Jajka, twaróg, cukier, olejek waniliowy i mąkę umieszczamy w misie miksera i miksujemy na gładką masę. Dodajemy wiórki kokosowe i delikatnie łączymy je z masa przy pomocy silikonowej szpatułki lub drewnianej łyżki. Masę serową przelewamy na ciasteczkowy spód , na wierzchu układamy truskawki. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do temperatury 190 C przez około 1 godzinę ( mój piekła się 1 godzinę 25 minut więc sprawdzajcie ). Sernik sprawdzamy przy pomocy "suchego patyczka". Wyłączamy piekarnik i studzimy sernik w wyłączonym piekarniku przy uchylonych drzwiach.Wyjmujemy i studzimy na kratce aż całkiem wystygnie. Usuwamy boki tortownicy , Powierzchnię sernika smarujemy kajmakiem. Sernik chłodzimy w lodówce najlepiej całą noc ♥ I nie ma czegoś takiego jak "konczę na jednym kawałku" ♥ ! Już prędzej "kończę na jednej blaszce" ...w ostateczności !








Voila ! Bon Appetit ♥ !

czwartek, 3 stycznia 2013

Tarta Marcepanowo Brzoskiwniowa ♥

Szczęśliwego Nowego Roku Wszystkim ♥ ! Mam nadzieję, że spędziliście Noc Sylwestrową w sposób iście Szampański i ( niezależnie czy wierzycie w prawdziwość powiedzenia "Jaki Sylwester taki cały rok." ) że rok 2013 upłynie Wam w zdrowiu i radości a przepełniony będzie wspaniałymi momentami przeżytymi z takimi osobami, dla których warto żyć kolejny rok : rodziny, przyjaciół, naszych miłości ♥ ! Żadna byłaby ze  mnie bloggerka kulinarna gdybym nie wspomniała nic o doznaniach smakowych , tak więc życzę Wam roku w dobrym smaku , pełnego na przemian słodyczy i pikanterii czyli Bon Appetit na cały rok ♥ !
Tarta , którą się z Wami dzisiaj dzielę , została upieczona oczywiście na noc sylwestrową ! Zrobiła absolutną furorę, także szczerze ją Wam polecam ♥ Smak marcepanu jest mocno wyczuwalny , więc przepis raczej dla amatorów marcepanu , jednak również dla tych którzy dotąd do tej migdałowej słodyczy się nie przekonali - jest niebiańska w smaku i z pewnością jest w stanie każdego "nawrócić" na drogę rozpustnego smaku marcepanu ♥ ! Przepis pochodzi z książki "WhitePlate : Słodkie" , która wszystkim gorąco polecam ! Moja modyfikacja, jest przerobienie przepisu na bardziej "zimowy" : z powodu braku moreli w zimie, zastąpiłam je brzoskwiniami z puszki ... i smakuję to niebiańsko ♥ ! Jest coś takiego w tej zalewie, co sprawia , ze na tarcie ( pozbawionej pierwotnie kremu ) tworzy się miękka kremowa warstwa ciasta - cukiernicza magia , grzechu warta ♥ !
Dziś tylko o tarcie  - mam mało czasu na wywnętrzanie się...Uczę się do testu z historii z zakresu 1,5 roku ...Trzymajcie kciuki , proszę ♥ !
A Sylwestra spędzałam w mojej rodzinnej Łodzi ..i mam nadzieję, często do niej w tym roku powracać ♥ !
P.S. Ponieważ tarta wieziona była na Sylwestra , nie dotrwała zdjęć w przekroju ...ale coś czuje, że upiekę ją jeszcze nie raz , więc i o taki zdjęcia możecie być spokojni ♥ !





Składniki :
-240 g masła
-240 g drobnego cukru do wypieków
-480 g mąki
-3 duże jajka
-puszka brzoskwini w zalewie
-150 g startego na tarce marcepanu 



Masło , mąkę, cukier i jajka miksujemy i wyrabiamy ciasto na gładką, zwarta masę. Ciastem wykładamy formę na tartę pamiętając żeby zostawić około 3,4 łyżek ciasta na wierzch. Brzoskwinie kroimy i wykładamy nimi powierzchnie ciasta. Calość posypujemy rozdrobnionym ciastem kruchym i marcepanem. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do temperatury 190 C przez około godzinę ( moja piekła się 1 godzinę 20 minut ).
Studzimy na kratce , jemy , zachwycamy się ♥ 




Voila ! Bon Appetit ♥ !   

wtorek, 25 grudnia 2012

Subtelny I Bogaty Sernik Świąteczny ♥




Zdecydowanie najciekawszy sernik jaki dane mi było piec ! Dlatego w odróżnieniu od ostatnich postów, w których opis ciasta jest tylko dodatkiem do moich długich i rozwlekłych "figo-fago" , "trele-morele" ( o jak bakaliowo się zrobiło ♥a tu chodzi po prostu o moje myśli ! ), dzisiejszy wpis będzie przede wszystkim o tym serniku gdyż historia jego powstania jest co najmniej niecodzienna !


Zacznijmy od tego, że robiąc sernik z lękiem wbijałam do niego 10 jaj...to znaczy nie wbijałam : żółtka wbiłam do masy serowej, A BIAŁKO Z 10 JAJ ubiłam na pianę ! Do tego jeszcze ubita bita śmietana i 1 kg masy serowej...I tym sposobem podstawowe składniki masy na TEN sernik spoglądały na mnie złowieszczo z blatu kuchennego z trzech największych pojemników w domu ! I to jedno, ciężkie, życiowe pytanie dudniące w mojej głowie..."JAK? TO?  ZMIESZAĆ? " " W CZYM  to zmieszać?! " ??? Scena z horroru godna pana Kinga  -  Szanowny Panie Stevenie King, pańskie "Lśnienie" wysiada przy horrorze wirtuozalnego pieczenia sernika na trzy miski i jedną parę zatroskanych nad losem sernika rąk ! 

W końcu nasunęło się oczywiste , choć absurdalne rozwiązanie ... "Zmieszam sernik w misce na pranie!" ♥ Brzmi absurdalnie ? O nie tojeszcze nie koniec wyprawy do Krainy Czarów gdzie wszystko jest nonsensem! Miska na pranie od dawna służy tylko praniu, gdyż...jest DZIURAWA ! I jak to teraz zrobić , żeby ten mój piękny sernik nie wyciekł przez tę dziurę w czasie mieszania ? Jak ? Na tępo ! Rozgrzałam piekarnik , przygotowałam blachę , wszystkie składniki obok się, silikonową szpatułkę do mieszania i przygotowałam też...SIEBIE na okoliczność , że sernik wypłynie a gościom na "Pierniczeniu" podam ciasteczka ... Ku mojemu zaskoczeniu sernik okazał się być zbyt gęsty i nie spłynął ! Grzecznie znalazł się w formie ...czym wprawił mnie w stan jeszcze większego zaskoczenia bo po zmieszaniu , trzy-miskowej masy, wypełnił ( po samiutkie brzegi ale jednak ! ) jedną , duża blaszkę.

Ufff ile nerwów z tym sernikiem .... Ale wart jest zachodu ♥  To najbardziej lekki , delikatny i puszysty sernik bez spodu jaki jadłam ♥ Spód jest tu zupełnie niepotrzebny, gdyż dostatecznym przełamaniem smaku sera, jest mocna nutka prawdziwej wanilii z laski waniliowej i cukru z prawdziwą wanilią , dopełnieniem zaś mocny smak znajdującej się w masie skórki pomarańczowej i rodzynek ♥ Delikatnie oprószony cukrem pudrem to cukierniczy must-have na świątecznym stole w drugi dzień świąt ♥ Czemu w drugi a nie w pierwszy ? Ach, bo to bardzo ważne, żeby sernik chłodził się całą noc ! Ja próbowałam obejść tę zasadę ale sernik z powodu swej piankowej konsystencji źle się kroił..choć nie stracił nic na smaku ♥ Za przepis kolejny raz dziękuję Dorotus  i polecam jej stronę Moje Wypieki


A wigilia minęła w bardzo miłej atmosferze ♥ Co prawda, jestem wegetarianką więc większość potraw na wigilię jest zdecydowanie nie dla mnie. Jak co roku zatrzymuję się na barszczu z uszkami i pierogach ...Co ma też swoje dobre strony bo mam dzięki temu duuużo miejsca , żeby troszkę zaszaleć przy deserach ♥ Jako, że prezenty nie są najważniejsze nawet nie będę próbowała o nich wszystkich pisać... bo jednak choć Mikołaj wie, że podarki to nie najważniejszy element Wigilii , zawsze bardzo się stara i świetnie mu to idzie ! Może tylko napiszę, że Mikołajom ( które towarzyszą mi cały rok zresztą i sprawiają, że każdy dzień jest prezentem od losu, z którym żaden wigilijny podarek nie może się równać ♥ ) chyba przypadły do gustu moje wypieki, gdyż postanowił ..zainwestować w moją wiedzę ♥ I w ten oto sposób stałam się posiadaczką aż trzech książek kucharskich ( każda jest przecudowna i inna ) a między innymi "WHITEPLATE : SŁODKIE" - książki napisanej przez autorkę zapewne znanego wam bloga White Plate   ♥

Wesołych Świąt ♥





Składniki :

-1 kg twarogu sernikowego

-9 jajek ( żółtka osobno od białek ) 

-400 g drobnego białego cukru do wypieków

-1 opakowanie cukru z prawdziwą wanilią

-200 g masła

-6 łyżek kaszy manny 

-1 opakowanie budyniu śmietankowego

-250 ml śmietany kremówki 

-olejek waniliowy 

-250 g kandyzowanej skórki pomarańczowej

-100 g opłukanych rodzynek

-trochę cukru pudru do oprószenia sernika





Masło umieszczamy w misie i ucieramy je mikserem do uzyskania białej puszystej masy. Dodajemy twaróg i kontynuujemy ucieranie. W osobnym naczyniu ucieramy żółtko z 9 jaj razem z cukrem aż do uzyskania białej , puszystej masy ( taki kogel-mogel w sumie ). Dodajemy do masy serowej i miksujemy ( przy użyciu miksera ). Do masy dodajemy budyń, cukier z prawdziwą wanilią, jedną łyżeczkę olejku waniliowego i kaszę manną. W osobnym naczyniu ubijamy śmietanę na puszystą masę . Jeszcze w innym naczyniu ubijamy białka ze szczyptą soli do uzyskania sztywnej , puszystej piany. Ubitą śmietanę, ubite białka i masę serową łączymy ( UWAGA : robimy to przy użyciu silikonowej lub drewnianej łyżki, nie miksera !!!  ) w dużym naczyniu razem z kandyzowaną skórką pomarańczy i rodzynkami. Mieszamy delikatnie do połączenia się składników. Masę przelewamy do wysmarowanej masłem i wyłożonej papierem do pieczenia formy. Sernik pieczemy około godziny w piekarnika nagrzanym do temperatury 170 stopni C. Przed wyłączeniem piekarnika sprawdzamy czy sernik jest gotowy przy użyciu "suchego patyczka". Sernik studzimy w wyłączonym i otwartym piekarniku, następnie studzimy go na kratce i koniecznie wstawiamy na noc a przynajmniej na kilka godzin do lodówki. Im dłużej będzie się chłodził , tym lepsza będzie jego konsystencja. Przed podaniem, posypujemy sernik cukrem pudrem ♥










Voila ! Bon Appetit ♥ ! 

poniedziałek, 24 grudnia 2012

Bezbłędne Ciasto Na Spóźnione Pierniki ♥


Czy ktoś tu jeszcze nie ma pierniczków na wieczorną wigilię ? To zaskoczę Was : jeszcze nic straconego, jeżeli macie chwilkę i trochę energii mam dla Was dzisiaj sprawdzony przepis na pierniki, które będą gotowe w 4 godziny ♥ Ale po kolei ...W ostatni piątek przed świętami i Wigilią zorganizowałyśmy u siebie w domu nasz własne PIERWSZE "Pierniczenie" ♥ !!! Pieczenie pierniczków nigdy nie było naszą tradycją ( HA! Ale już jest !!! ), głównie z tego powodu,że moja mamusia jakkolwiek kochana i cudowna by nie była, mało piecze a mnie samej ciężko było wcześniej zaplanować u nas w domu "zbrojenie się" w świąteczne pierniki ;) Ale na wszystko musi przyjść pierwszy raz, tak więc mamy przekazując mi inicjatywę pozwoliła mi zorganizować i zaplanować Świąteczne Pierniczenie dla nas i naszych znajomych. Nie ukrywam , że dużą inspiracją dla mnie było pierniczenie , na którym byłam w tym roku u mojej przyjaciółki - między innymi to właśnie jej niezawodny przepis na pierniczki chciałabym Wam dzisiaj przedstawić !  Ale od mojej przyjaciółki, pozyskałam też cudowny przepis na bardzo rozgrzewającą ( idealną na zimowe chłody ♥ ), aromatyczną Korzenną Bawarkę Maghubankę ♥ Wkrótce zamieszczę na nią przepis , na razie zostawię Wam jeszcze kilka dni życia wolnych od uzależnienia od Maghubanki - kto raz spróbuję, nie przestanie, MARK MY WORDS ♥  


A TERAZ sprawozdanie z Pierniczenia U Siekierrek ( to my ! Ja z mamą ♥ Taką już mamy "ksywę" ! ) 2012 ♥ !!!


Pomimo, że zebrana przeze mnie "Drużyna Pierścienia" miejscami nie miała już siły, inwencji a nawet ochoty do dalszego pieczenia pierników , niemiłosiernie mobilizowałam ich do dalszego wałkowania , wycinania, wypiekania i wyfiliolczania ( tak tak , chodzi o zdobienie ale koniecznie chciałam mieć cztery słowa na  literę "w" więc tak to inteligentnie wymyśliłam ♥ )  i dzięki temu powstała cała góra, około 300 pierniczków ♥ Oczywiście nie wszystkie zostały ozdobione ale  wstawię zdjęcia moich ulubieńców ! Ponieważ całą ekipa składała się tylko i wyłącznie z samych artystycznych dusz, nasz pierniczki również były dość nietypowe - po upieczeniu kilkudziesięciu jeży, reniferów, jelonków, aniołków, serduszek i gwiazdek , znudziła nam się standardowe wzory i zaczęliśmy wycinać i lepić własne ! I w ten oto sposób powstał pierniczek twarz, pierniczek dom, pierniczek "kamera filmowa" , pierniczek "Nagroda Oskar" i wiele wieeele innych nietypowych kształtów ♥


Zadbałam oczywiście nie tylko o "wy-pierniczenie" moich gości za wszystkie czasy ale także za stały dopływ energii ♥ Z tej przyczyny, rani upiekłam dla nich sernik...największy pod względem objętości, gdyż robiony z masy rozlanej na trzy największe miski w domu a na końcu wymieszanej ( pierwszy raz w mojej słodkiej "karierze" ) w misce na pranie ♥ Ale wyszedł pyszny ! Puszysty Świąteczny Sernik Bez Spodu z Kandyzowaną Skórką z Pomarańczy i Rodzynkami mmmmmmmm ♥ pycha ! Niedługo przepis ! Do picia natomiast podałam rozgrzewającą Maghubankę , na którą przepis również niedługo zamieszczę !


A teraz zostawiam Was z najszybszym przepisem na pierniczki, które w sekundę po wyjęciu z piekarnika są mięciutkie jak marzenie , szybko jednak twardnieją i dają się ładnie ozdabiać ! A jaki jest mój sposób na zmiękczenie pierniczków ? Kilka dni w słoiku z kawałkami jabłek i  nawet największy pierniczkowy "twardziel" wymięka ♥  


A teraz najważniejsze, życzę Wam moi kochani, wesołych, rodzinnych , pysznych Świąt Bożego Narodzenia! Radości z czasu spędzonego z przyjaciółmi i rodziną przy świątecznym stole, wspaniałych podarków od Papa Noel . Wspaniałego Nowego Roku, pełnego wyzywań i okazji do spełniania marzeń !

JOYEUX NOEL ♥ ♥ ♥ !










Składniki :


-2 kg mąki pszennej

-4 jajka

-8 żółtek 

-200 g masła

-szklanka cukru

-500 ml miodu

-6 łyżek sody kuchennej

-1 szklanka cieplej wody

-przyprawy korzenne ( anyż, goździki, cynamon, kurkuma, przyprawa piernikowa CAŁA , gałka muszkatołowa - wszystko ostrożnie i na wyczucie ! )  

 
Wszystkie składniki umieścić w misie i zmiksować , następnie wyrobić. Można odstawić na jakiś czas ale ma to większego znaczenia.

Pozostaje tylko wałkować i wycinać ! Pierniczki z tego ciasta pieczemy w piekarniku nagrzanym do temperatury 200 C , aż wyrosną i odrobinkę stwardnieją - trzeba sprawdzać, nie mogą być za miękkie , nawet świeżo po wyjęciu z piekarnika  !



                                                                   Pierniczki "w procesie" ♥


                                     Artystyczny nieład, nie ma to jak twórcza praca pełną parą ♥




Voila ♥ ! JOYEUX NOEL ♥ !!!!!!

sobota, 22 grudnia 2012

Kokosowe Francuskie Magdalenki ♥

Ostatnio zaczytuję się w biografii Carla Gustava Junga "Mon vie. Souvenirs .Pensees. Reves." . Tak tak , czytam o tym niemieckim psychoanalityku w wersji francuskiej co nie jest tylko wyrazem mojego zamiłowania do tegoż języka ale... cóż zaistniało w moim życiu z dość przyziemnych powodów. Szukając po sklepach internetowych biografii w wersji polskiej "Wspomnienie.Marzenia.Myśli.", znalazłam kilka wrsji językowych i doszłam do wniosku ... że skoro polska też NIE JEST ORYGINALNĄ wersją książki ( w końcu oryginał został napisany po niemiecku ) , a francuski znam...to czemu by nie kupić wersji francuskiej , skoro jest równie "prawdziwa" w odniesieniu do oryginału co polska a aż TRZY RAZY TAŃSZA! Znów zmora oszczędności zwyciężyła ale to z bardzo chwalebnych powodów ..po prostu dzięki temu zamówiłam w tym sklepie nie jedną a cztery książki filozoficzne ♥ No i proszę ! W każdym razie, dzięki lekturze biografii Carla Junga...tak mi się ostatnio zrobiło ...francusko ♥ Zatęskniłam do Francji, do Paryża, do chrupiących palmierów z poranną czarną kawą, do kafejek z układem stolików jak w teatrze, do francuskich filmów....wszystkie dobra kulturowe Francji przewijały mi się przed oczyma : Godard, Monet, Edith Piaf, Jacques Brel, Victor Hugo, Amelia, Debussy, Bunuel wiele wiele innych ..a między nimi i Proust  ♥  A Marcela Prousta szanuję jak żadnego innego pisarza , w dużej mierze z tej przyczyny, że choć uważam jego "W poszukiwaniu Straconego Czasu" za arcydzieło...którego pomimo moich licznych starań pierwszego tomu wciąż przeczytać mi się nie udało ! Pięć razy ! Pięć razy otwierałam z namaszczeniem "W stronę Swana" by po kilkudziesięciu stronach zamknąć go, uznając tym samym swoją niedojrzałość wobec kunsztu pisarza ! I obiecując sobie, że wrócę ...ten szósty raz ! Ale pomimo tych wielokrotnych ,i jak na razie bezowocnych prób, diw rzeczy uważam za pewne : 1) fakt, że nie przeczytałam serii nie oznacza bynajmniej że nie jest mi znane słynne porównanie Prousta , w którym posłużył się przykładem malutkie, delikatnego ciastka francuskiego... Magdalenki, na którą dzisiaj dzielę się z Wami przepisem ! 2) Że nigdy ! Nigdy , nigdy , przenigdy, no po prostu JAMAIS - nie pomyślałam, że którąkolwiek z tych prób mogłabym rozważać gdybym była ..."w poszukiwaniu stracnego czasu" ;) ! O nie ! Czas zdecydowanie nie stracony ♥  Tak samo jak upieczenie dzisiejszych , delikatnych , kokosowych magdalenek nigdy nie może być rozważane jako strata czasu! Subtelne francuskie biszkoptowe  przypominające muszelki i najwyraźniej dobrze znane w czasach Prousta ciasteczka powróciły dziś do mnie w wydaniu kokosowym ♥ Wszystkim gorąco polecam ...i magdalenki i Pana Prousta ! A jeżeli ktoś podołał całej serii to... ślę magdalenki, podziwiam , pochwalam i chylę czoła ekhmmm to znaczy chciałam napisać chapeau bas, jesteście mistrzami , jak wy to robicie ♥ ?

P.S. Źródło przepisu : Moje Wypieki ,dziękuję i  gorąco polecam, jak zawsze !








Składniki :

-115 g rozpuszczonego masła ( przestudzone )
-3 jajka
-szklanka mąki
-1/4 szklanki mąki ziemniaczanej 
-pół szklanki białego cukru 
-łyżeczka olejku waniliowego
-łyżeczka proszku do pieczeni
-szczypta soli
-1/3 szklanki wiórków kokosowych 

Przy pomocy miksera ubijamy jajka w misie razem z cukrem i olejkiem waniliowym na gładką, jasną , puszysta masę. Dodajemy wcześniej roztopione w garnuszku i przestudzone masło , miksujemy. W osobnym naczyniu przesiewamy obie mąki, szczyptę soli , proszek do pieczenia. Dodajemy składniki suche do mokrych i miksujemy aż do dokładnego połączenia się składników. Na koniec dodajemy wiórki kokosowe i delikatnie i dokładnie przy użyciu łyżki łączymy je z masą. 

Masę nalewamy do 3/4 objętości formy na magdalenki. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do temperatury 180 C przez około 10-12 minut aż magdalenki urosną i zarumienią się ( moim zajęło to 15 minut - sprawdzajcie zanim wyjmiecie ! ) ! Wyjmujemy i studzimy na kratce ♥ ! 








Voila ! Bon Appetit ♥ ! 

Bienvenue a Durszlak ♥

Durszlak.pl